Dzień 8 marca to kobiece święto. Są uprzejmości, toasty, prezenty. Każdy kwiat wręcza z twarzą uśmiechniętą, choć zwykle bywa zły i nadęty. Schodzą się goście, składają życzenia. Solenizantka także uśmiechnięta. Lecz chcę zapytać, tak dla przypomnienia, czy o kobietach ktoś zwykle pamięta? Że ostatnie spać idą, a pierwsze się budzą, że wciąż pracują od świta do zmroku, że nieustannie dla swoich się trudzą, a zauważane są raz w roku.
Kobieta - puch marny! Kobieta - niebianka! Kobieta - to cacko! To raju mieszkanka! To wietrzna istota! Serc ludzkich królowa! To rodu ludzkiego... mniej ważna połowa!Kobieta? A ja wam powiadam zaiste: Gdy myśli porządnie i serce ma czyste, Gdy od czczych uniesień i marzeń jest wolna, Gdy szczerze dla drugich poświęcić się zdolna, Gdy ziemię swą kocha uczuciem poczciwem, Gdy myślą od pracy do Boga aż sięga, Och! Wtedy kobieta jest świętym ogniwem, Które ziemię z niebem sprzęga.
W czarnym trykocie lśniącym i w kasku z gumy czerwonej zachodzi w morzu jak słońce, tylko z przeciwnej strony.Zamieszana w srebrzystą pianę, zamiatana szumiącą grzywą, przekomarza się z oceanem, który chciałby ją kochać nieżywą.Leży jak w łożu, Na fali oparła głowę. Otworzyła ramiona płowe. Całą oddana morzu.Morze wzbiera ponad krawędzie, zagarnia ją chciwym ruchem - i są jak Leda z Łabędziem, okryci łabędzim puchem.Jak muszla wpół zanurzona w fal szmaragdowych obiegu, wsparta na smukłych ramionach faluje leżąc przy brzegu.Odpina z ramion zapięcia, otrząsa krople z dłoni: łzy szczęścia gorzkiej toni, która ją miała w objęciach.Jak skarb wyrzucony przez fale otoczona kontuarem blasku spoczywa rozparta wspaniale na migdałowym piasku.
Dzisiaj dzień piękny, uroczysty! Taki dzień raz się w roku zdarza, gdy 8 Marca z gwarem wiosny wytryśnie z kartek kalendarza.Tak, to wspaniałe, wielkie Święto, więc śpieszą chłopcy i panowie z bukietem życzeń w barwach kwiatów - Uśmiechnąć się do Wszystkich Kobiet.Usta twoje całując, Wierzyński KazimierzUsta twoje się snują, usta twe się wodzą, Jak dwa ptaki różowe, po mnie lekko chodzą, Jak dwa światła natchnione, oczu dotykają, Usta twe mnie zabrały, usta twe mnie mają.Jak wyznania wstydliwe, jak szepty szalone, Powtarzam w ustach twoje usta niezliczone, Od uśmiechu w kącikach do smaku języka - Usta twoje całują i świat cały znika.
Błogosławiony niechaj ów dzień będzie, Chwila, godzina, miesiąc i rok cały, Gdy mnie poraził na zawsze i wszędzie Blask twoich oczu, które mnie spętały. Błogosławiona pierwsza słodka troska, Którą zawdzięczam wszechwładnej miłości Łuk, strzała, co mnie trafiła mistrzowska; Rany, drążące serca głębokości. Błogosławione niechaj będą pieśni – Wielbiłem nimi imię mej kobiety; Tęskne pragnienia, gorzkie łzy boleści. Błogosławione niech będą z tysięcy Słowa, co w niej są – i myśli poety, Która nią żyje tylko, niczym więcej.
Gdy pochylisz nade mną twe usta pocałunkami nabrzmiałe, usta moje ulecą jak dwa skrzydełka ze strachu białe, krew moja się zerwie, aby uciekać daleko, daleko i o twarz mi uderzy płonącą czerwoną rzeką.Oczy moje, które pod wzrokiem twym słodkim się niebią, oczy moje umrą, a powieki je cicho pogrzebią. Pierś moja w objęciu twej ręki stopi się jakby śnieg, i cała zniknę jak obłok, na którym za mocny wicher legł.-
Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami?Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść, i dojść do celu.Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek?Ile lat nad strof stworzeniem? Ile krzyku w poematy? Ile chwil przy Beethovenie? Przy Corellim? Przy Scarlattim?Twe oczy jak piękne świece, a w sercu źródło promienia. Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia.
Folgujmy paniom nie sobie, ma rada; Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada. Godności trzeba nie za nic tu cnota, Miłości pragną nie pragną tu złota. Miłują z serca nie patrzają zdrady, Pilnują prawdy nie kłamają rady. Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą, W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą. Wiecznie wam służę nie służę na chwilę, Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.
|